
Stacja Stadion Narodowy Warszawa Panorama
Fotografie Warszawy Zdjęcia, grafiki przedstawiające miasto Warszawa. Mosty, ulice, ludzie, Stare Miasto, Wisła. Krajobrazy i obiekty. Sesje fotograficzne.

Wierzba na Narodowym. Smukła, piękna i zawsze czarująca polska wierzba.
Nove Love ffoto Goq x.waw.pl f.waw.pl fotografja znaker


Dla mnie jako fotografa w zupełności wystarczy spacer z aparatem po mieście. Warto jednak rozważyć inne możliwości. Jeśli chcesz się odstresować w bardziej sportowy sposób to polecam fitness na świeżym powietrzu lub w klubie. Ja wybieram świeże powietrze. Zapraszam na treningi z aparatem na moją stronę na Facebooku:
Ćwiczenia i spacery fotograficzne.



Preferencyjne warunki współpracy długoterminowej, usługi w abonamencie. Wystawiam fakturę.
W przygotowaniu Kalendarz Warszawski



Cześć, jeśli jesteś zainteresowana/y współpracą skontaktuj się ze mną.


W stronę Pałacu Kultury, PKiN, Warszawa 2020
Wschodni brzeg Wisły. Panorama północno zachodnia.


Czarne sylwetki, krawędzie schodów, oświetlenie wnętrza przejścia, zejścia dla pieszych. Silhouette. Czarno biała fotografia na konice lata.


Niezwykłe chmury nad iglicą PKiN w Warszawie. Fotografia czarno biała. Black and white photography.

Model: łąka i wysokie trawy.
Efekt: zdjęcie z bliska, zmiękczone kolory, styl monochrome, rozmyte tło.
Sesja: natura







Widok z dachu Hotelu Novotel w Warszawie. Rozległa panorama Śródmieścia w stronę północno zachodnią. Widoczny Pałac Kultury i Nauki, Pasaż Wiecha, Domy Towarowe Centrum, Galeria Centrum, Aleje Jerozolimskie, murala Toto, Dom Handlowy SMYK (przed rozbiórką) i inne.

fotograf24
W tym miejscu uczyłem się muzyki. Od 1. roku życia aż do liceum.
To znaczy słuchałem muzyki. Muzyki klasycznej, poważnej.
Słuchałem perkusistów, którzy mieli tu okna, flecistów, dźwięków trąbek i kotłów. Od czasu do czasu trele solistek.
Wszystko zlewało się z gwarem szczekających psów, które ujadały lub wyły, gdy usłyszały wysokie C.
Z nudów w dni słoneczne i deszczowe szwendałem się tu i tam, tam i z powrotem, z jednej górki na drugą. Aż do obiadu.
Dobrze wspominam kwietnie i maje, było cieplej i cieplej. Coraz więcej dzieciaków dołączało do bandy po zimie. Wieczory z psem przy dźwiękach skrzypiec. Wymarzone miejsce, pełne zaskakujących wątków.
Rano w niedziele park był pusty. Cisza. Nawet studenci mieli wolne, choć zdarzały się wyjątki. Pamiętam jedną harfistkę, niestety nie słyszałem jak gra. Miała zamknięte okno. Tylko obraz pozostał…
Mecze
Mecze i bitwy na placu pomiędzy czterema drzewami, które były różnymi słupkami do gry i wyznaczały bramki.
Pamiętam też bitwy na kasztany, które koniec końców wygrywaliśmy z pomocą starszych kolegów. Czasami rozpętywało się piekło z tymi z Bartoszewicza, których były Dynasy po drugiej stronie Tamki i byli tu jak mi się wtedy wydawało na nieswojej ziemi.
Wtedy się szło na mury, przez piaskownice mierzyć się z wysokością i podglądać trzodę. W Zakonie. Ogromne mury do innego świata, nie z tego świata. Krawędź niemal kosmiczna, gdy idzie się po śliskim od liści murze między gałęziami drzew, które są wiotkie i odbijają w różne strony. Ledwo co widać i mur zakręca pod nogami.
I dalej lecisz z górki w zimie, budujesz bałwany. I marzą się wielkie sanie, w których można zjechać ze wszystkimi. Zjeżdżało się po czworo na jednej parze z nadzieją na bezpieczną kraksę w zaspie lub łagodny zjazd aż pod bramę.